Nasze wakacje w Norwegii obfitowały nie tylko w niesamowite widoki i przeżycia. Pełne były także odkrywania i próbowania nowych rzeczy. Kiedy okazało się, że mamy możliwość wizyty na farmie reniferów, nie czekaliśmy. Od razu kupiliśmy wycieczkę i wyruszyliśmy na podbój w okolicach Tromsø.

Wakacje w Norwegii – największy przysmak regionu Tromsø!

Przed wyprawą do Norwegii oczywiście czytałam na temat reniferów i faktu, że jest to największy przysmak mieszkańców Tromsø. Zarzekałam się jednak, że ja ich jeść nie zamierzam.

Po czasie mnie oświeciło. Jestem przecież za kołem biegunowym, więc nie mam większego wyboru – tutaj głównym pożywieniem są ryby i właśnie renifery!

Przemogłam się więc i spróbowałam kilku najpopularniejszych potraw z renifera. Co kto lubi, ale mnie osobiście nie smakował. Zdanie pozostałej części ekipy pozostało odmienne.

Ważne! Nie musicie się martwić – w Norwegii można też zjeść potrawy z opcji veggie!

Farma reniferów i garść ciekawostek

Choć większość ekipy utrzymuje, że renifery to zwierzęta smaczne, ja uważam, że są przede wszystkim piękne i urocze. Są również bardzo płochliwe. Jednak farma reniferów w okolicach Tonsvik (pół godziny jazdy od Tromsø) to miejsce, w którym można się z nimi zaprzyjaźnić.

Zwiedzanie farmy rozpoczęliśmy od powitania właścicieli, którzy okazali się bardzo mili i pokazali nam, jak mamy karmić renifery.

Zagroda tych zwierzątek jest ogromna, więc można wybrać sobie reniferka, którego chce się karmić. Ale tylko na początku… Zwykle kończyło się tak, że same podchodziły lub podążały za nami, widząc, że mamy jedzenie.

Pogoda niestety nam nie dopisała – wiał przeszywający wiatr i padał deszcz. Lód był dosłownie wszędzie, co sprawiło, że nawet kopytka reniferów rozjeżdżały się w każdą stronę.

Renifery zwykle osiągają wielkość osiołków, jednak to co robi największe wrażenie to wielkość ich poroża. Okazy z farmy, które mogły pochwalić się okazałym porożem to w większości samice będące najprawdopodobniej w ciąży. Samce bowiem gubią swoje poroże już od października, aby wyhodować nowe na wiosnę.

Nie da się ukryć, że renifery o wiele bardziej interesowała karma niż my, jako ludzie i potencjalni przyjaciele. Karmiąc je, powinniśmy to robić z wyprostowanymi rękami, uważając na poroża. Nie jest to łatwe, dlatego kilka razy oberwałam rogami od renifera! Na szczęście nic się nie stało, ale należy pamiętać, że taka sytuacja może być niebezpiczna w skutkach!

Dziś renifery najczęściej spotkać możemy właśnie w takich specjalnie przystosowanych miejscach. Nie oznacza to jednak, że nie znajdziemy egzemplarzy żyjących dziko. W końcu to dzikie zwierzęta. Jednakże zmiana klimatu – padające deszcze, które szybko zamieniają się w lód – prowadzi do poważnych problemów ze zdobyciem pożywienia.

Dlatego też karmiąc renifery na farmie, należy uważać, żeby nie wyrzucić pokarmu z wiaderka, bo ten i tak się wtedy zmarnuje.

 

Wakacje w Norwegii – nie tylko renifery

Ja tu cały czas o reniferach i, w sumie, mogłabym o nich opowiadać godzinami, ale farma to nie jedyne miejsce, które odwiedziliśmy podczas wypadu do Norwegii. Byliśmy też przecież u Sammów.

Sammowie to dość tajemniczy lud znany szerzej jako Lapończycy. Zamieszkują oni tereny skandynawskie, czyli Norwegię, Szwecję, Finlandię oraz Rosję. Przez długi czas byli oni ludem koczowniczym, który zajmował się głównie hodowlą reniferów, rybołówstwem oraz łowiectwem.

Sammowie mają swoją flagę, która składa się z czterech kolorów – czerwonego, zielonego, żółtego oraz niebieskiego. Znajdujące się na nim czerwone półkole symbolizuje słońce, a niebieskie księżyc.

Te same kolory zdobią tradycyjny sammski strój. Zielony tutaj to symbol roślinności i natury, niebieski – wody, która jest eliksirem życia, a czerwony oznacza ogień.

Tradycyjny ubiór Sammów różni się od siebie w zależności od zamieszkiwanego regionu, a czasem nawet od pochodzenia czy stanu cywilnego.

Lapończycy posiadają nawet swój rodzaj muzyki, czyli joik. W swojej formie nie do końca przypomina ona piosenki, ale piękną i rytmiczną opowieść o wędrówce, naturze i miłości.

W wiosce, którą odwiedziliśmy można wysłuchać tej nietuzinkowej muzyki acapella oraz lepiej poznać historię ludu Sammów.

Czy warto więc wybrać się w re regiony? Opinie są podzielone, ale ja osobiście uważam, że warto.

Jeżeli więc macie ochotę zobaczyć renifery i poznać Sammów, możecie wykupić taki trip online, np. przez aplikację Get Your Guide (od 450 zł) lub na miejsce w Tourist Centre. W cenie wycieczki przewóz i lunch.